KRĄG RADOŚCI

Наше життя переповнене прикрими несподіванками, смутками та тривогами, розчаруваннями і розпачем. Де черпати сили, натхнення, щоб достойно крокувати життєвою стежкою та надихати рідних, близьких і знайомих?Як стати прикладом і опорою для дітей, як підтримати старших?

Створимо круговорот радості.Як у притчі Бруно Фереро


KRĄG RADOŚCI

Któregoś ranka, a było to nie tak dawno temu,
pewien rolnik stanął przed klasztorną bramą i energicznie zastukał.
Kiedy brat furtian otworzył ciężkie dębowe drzwi,
chłop z uśmiechem pokazał mu kiść dorodnych winogron.
- Bracie furtianie, czy wiesz komu chcę podarować tę kiść winogron,
najpiękniejszą z całej mojej winnicy? - zapytał.
- Na pewno opatowi lub któremuś z ojców zakonnych.
- Nie. Tobie!
- Mnie? Furtian aż się zarumienił z radości. - Naprawdę chcesz mi ją dać?
- Tak, ponieważ zawsze byłeś dla mnie dobry,
uprzejmy i pomagałeś mi, kiedy cię o to prosiłem.
Chciałbym, żeby ta kiść winogron sprawiła ci trochę radości.
Niekłamane szczęście, bijące z oblicza furtiana, sprawiło przyjemność także rolnikowi.

Brat furtian ostrożnie wziął winogrona i podziwiał je przez cały ranek.
Rzeczywiście, była to cudowna, wspaniała kiść.
W pewnej chwili przyszedł mu do głowy pomysł:
- A może by tak zanieść te winogrona opatowi, aby i jemu dać trochę radości?
Wziął kiść i zaniósł ją opatowi.
Opat był uszczęśliwiony.
Ale przypomniał sobie, że w klasztorze jest stary, chory zakonnik i pomyślał:
- Zaniosę mu te winogrona, może poczuje się trochę lepiej.

Tak kiść winogron znowu odbyła małą wędrówkę.
Jednak nie pozostała długo w celi chorego brata,
który posłał ją bratu kucharzowi pocącemu się cały dzień przy garnkach.
Ten zaś podarował winogrona bratu zakrystianowi (aby i jemu sprawić trochę radości),
który z kolei zaniósł je najmłodszemu bratu w klasztorze,
a ten ofiarował je komuś innemu,
a ten inny jeszcze komuś innemu.
Wreszcie wędrując od zakonnika do zakonnika,
kiść winogron powróciła do furtiana (aby dać mu trochę radości)
Tak zamknął się ten krąg.
Krąg radości.


Nie czekaj, aż rozpocznie kto inny.
To do ciebie dzisiaj należy zainicjowanie kręgu radości.
Często wystarczy mała, malutka iskierka, by wysadzić w powietrze ogromny ciężar.
Wystarczy iskierka dobroci, a świat zacznie się zmieniać.
Miłość to jedyny skarb, który rozmnaża się poprzez dzielenie:
to jedyny dar rosnący tym bardziej, im więcej się z niego czerpie.
To jedyne przedsięwzięcie, w którym tym więcej się zarabia,
im więcej się wydaje; podaruj ją, rzuć daleko od siebie,
rozprosz ją na cztery wiatry, opróżnij z niej kieszenie,
wysyp ją z koszyka, a nazajutrz będziesz miał jej więcej niż dotychczas






video




KOLOROWE KREDY
Bruno Ferrero

Nikt nie pamiętał, kiedy ten człowiek przybył do miasta. Wydawało się, że zawsze tam był - na chodniku najbardziej zatłoczonej ulicy, przy której pełno było sklepów, restauracji, eleganckich kin; po której spacerowano co wieczór i gdzie spotykali się zakochani. Klęcząc na chodniku, kolorowymi kredami malował aniołki i cudowne pejzaże pełne słońca, szczęśliwe dzieci, rozwijające się kwiaty i sny o wolności.
Z czasem mieszkańcy miasta przyzwyczaili się do tego mężczyzny. Niektórzy rzucali jakąś monetę na rysunek, czasami zatrzymywali się i rozmawiali z nim. Mówili o swych zmartwieniach, o nadziejach, mówili o swych dzieciach, o tym najmłodszym, które chciało jeszcze spać z rodzicami i o tym najstarszym, które nie wiedziało, jaki kierunek studiów wybrać, bo trudno jest rozszyfrować przyszłość... Człowiek słuchał. Słuchał wiele, mówił mało.
Pewnego dnia mężczyzna zaczął zbierać swoje rzeczy, by odejść stamtąd. Wszyscy zgromadzili się wokół niego i patrzyli. Patrzyli i czekali.
- Zostaw nam coś na pamiątkę.
Człowiek pokazywał im swoje puste ręce. Cóż miał im zostawić? Ludzie jednak otoczyli go i czekali. Wówczas mężczyzna wyciągnął ze swego plecaka kolorowe kredy. Te, którymi malował anioły, kwiaty, sny i rozdzielił je pomiędzy ludźmi. Kawałek kolorowej kredy dla każdego, potem bez słowa odszedł.
Co zrobili ludzie z tymi kolorowymi kredami? Ktoś oprawił ją, ktoś inny zaniósł do muzeum sztuki nowoczesnej, ktoś umieścił ją w szufladzie, większość zapomniała o nich.
Przyszedł człowiek i pozostawił również tobie możność pokolorowania świata.
Co zrobiłeś z twymi kolorowymi kredami?





Najpiękniejsze serce


"Pewien młodzieniec chwalił się że ma najpiękniejsze serce w dolinie. Chwalił się nim na rynku i zebrał się ogromny tłum by je podziwiać bowiem było w swym kształcie perfekcyjne. Nie miało żadnej skazy, było przepiękne, gładkie i błyszczące. Biło bardzo żywo. Chłopak krzyczał na cały głos że nikt nie ma piękniejszego serca od niego i wszyscy mu potakiwali bowiem jego serce było idealne.
Jednak w pewnym momencie jakiś strzec z tłumu krzyknął: Dlaczego twierdzisz że twoje serce jest najpiękniejsze skoro moje jest o wiele piękniejsze od twojego.
Młodzieniec bardzo się zdziwił słysząc te słowa a potem spojrzał na serce starca i się zaśmiał. Serce starca biło bardzo żywo, być może nawet żywiej od serca młodzieńca ale było to serce poorane rozlicznymi bruzdami, serce w którym było wiele brakujących kawałków. Wiele tez w nim było kawałków które do tegoż serca nie pasowały. Było to serce brzydkie które w żaden sposób nie mogło się równać z nieskazitelnym sercem młodzieńca. Chłopak zapytał się dlaczego starzec uważa że jego serce jest piękniejsze skoro wszyscy widzą, że nie jest ono nawet w części tak piękne jak jego własne serce.
Wtedy starzec rzekł, że w życiu nie zamieniłby tego serca na serce młodzieńca. Powiedział też aby młodzieniec spojrzał na jego serce i wskazując na blizny rzekł.
Widzisz te blizny i brakujące kawałki. Nie ma ich tu dlatego, że ofiarowałem je z miłości dla wielu osób a niesie to ryzyko bo często się zdarza, że sami ofiarowujemy uczucie dla innych , ale oni nie dają nam nic w zamian.
Stąd te blizny bo choć dałem im cześć swojego serca, oni nie dali mi nic. Jeśli natomiast spojrzysz uważnie dostrzeżesz, że wiele kawałków do mojego serca niezupełnie pasuje. Są to kawałki serca innych, które oni mi ofiarowali i które znalazły stałe miejsce w moim sercu.
Dlatego moje serce jest piękniejsze od twojego. Natomiast te bruzdy, które widzisz zrobili ludzie nieczuli, ludzie, którzy mnie zranili.
Wtedy młodzieniec spojrzał na starca, zrozumiał i zapłakał. Potem wziął kawałek swojego przepięknego serca i ofiarował go starcowi, a starzec zrobił to samo.
Padli sobie w ramiona i rozpłakali się po czym odeszli razem w wielkiej przyjaźni. Młodzieniec włożył część serca starca do swojego serca w miejsce brakującego kawałka który dał starcowi. Ten nowy kawałek pasował tam, choć nie idealnie, co zmąciło doskonałą harmonię serca młodzieńca.
Nigdy jednak wcześniej serce młodzieńca nie było tak piękne jak w tym momencie i młodzieniec dopiero teraz to zrozumiał.


Pracuj tak, jakbyś nigdy nie potrzebował pieniędzy,
tańcz tak jakby nikt na ciebie nie patrzył
i zawsze kochaj tak jakbyś nigdy wcześniej nie kochał



Bruno Ferrero

RAZ, DWA, TRZY "POD NIEBEM PEŁNYM CUDóW
Pod niebem pełnym cudów
nieruchomieję z nudów
właśnie pod takim niebem
wciąż nie wiem czego nie wiem

światło z kolejnym świtem
ciągle nazywam życiem
które spokojnie toczy
swą nieuchronność nocy

ten błękit snów i pragnień
niejeden z nas odnajdzie
a niechby zaszedł za daleko
pewnie zostanie tam
pewnie zostanie sam

pod cudnym niebem jeszcze
każdy choć jedno miejsce
być może ma i chwilę
gdy godnie ją przeżyje

bo nieba co w marzeniach
spełnia się albo zmienia
skłonni jesteśmy szukać
do bram jego ciężkich pukać

spójrz gwiazdy matowieją
i niczym się nie mienią
zwykliśmy je zaklinać
i szczęście swoje mijać

bo w niebie z którego dotąd
nie wrócił nikt bo po co
wieczna sączy się struga
przyjemnej wiary w cuda

video

Kto wie, co jest dobre, a co złe? (przypowieść )

Kiedy ogier należący do pewnego farmera zdobył nagrodę na wystawie zwierząt, do rolnika przyszedł jego sąsiad, aby mu pogratulować, ale stary farmer powiedział: "Kto wie, co jest dobre, a co złe?"
Następnego dnia złodzieje ukradli cenne zwierzę. Do farmera przyszedł sąsiad, żeby wyrazić ubolewanie z powodu straty, ale stary rolnik odpowiedział:"Kto wie, co jest dobre, a co złe?"
Kilka dni później sprytny ogier uciekł złodziejom i przyłączył się do stada dzikich klaczy, przyprowadzając je do domu farmera. Sąsiad pojawił się, aby wyrazić swoją radość, ale rolnik powiedział:"Kto wie, co jest dobre, a co złe?"
Następnego dnia, podczas próby oswojenia jednej z dzikich klacz, syn farmera przewrócił się i złamał nogę. Przybiegł sąsiad, żeby dzielić smutek farmera, tym czasem on powiedział:"Kto wie, co jest dobre, a co złe?"
W kolejnym tygodniu w okolicy pojawiło się wojsko i zmuszało mężczyzn do wzięcia udziału w wojnie, nie wzęli jednak syna farmera, ponieważ nie mógł on chodzić. Sąsiad pomyślał:"Kto wie, co jest dobre, a co złe?" i zauważył, że stary farmer musi być wielkim mędrcem.

Dzielenie życiowych doświadczeń na te, które nam się podobają i te które nam się nie podobają, jest sztuczne i bezcelowe. Opowieść ta pokazuje wartość w zaakceptowaniu życia w pełni, takiego jakie jest, gdzie wszystko może się zmienić w coś przeciwnego.

Stary budowniczy chciał przejść na emeryturę. Powiedział o tym swojemu pracodawcy, a ten poprosił go o to, aby zbudował jeszcze jeden dom. Budowniczy zgodził się, ale z czasem było widać, że nie przykłada się do pracy. Był niedokładny, używał słabych materiałów do budowy i wszystko robił, żeby tylko szybciej skończyć.
Kiedy skończył, pracodawca przyszedł na inspekcję domu. Stanął w drzwiach wejściowych wyciągnął klucze z kieszeni i powiedział do budowniczego: - To Twój dom, przyjmij go jako prezent ode mnie za te wszystkie lata pracy. Budowniczy był w szoku. 
Co za wstyd! Gdyby budowniczy wiedział, że budował dla siebie, wszystko zrobiłby inaczej.

Tak samo jest z nami. Budujemy swoje życie dzień po dniu i często nie wysilamy się za bardzo. Później jesteśmy w szoku, kiedy zdajemy sobie sprawę, że tym życiem które budowaliśmy w niewłaściwy sposób, musimy teraz żyć. Gdybyśmy tylko wiedzieli, że to dla nas....

Cztery świece

Cztery świece płonęły powoli. Było tak cicho, że prawie usłyszałbyś ich rozmowę. Pierwsza rzekła:
- Ja jestem pokój! Jednak nikt nie troszczy się o to, abym płonęła. Dlatego odchodzę.
Płomień stawał się coraz mniejszy, aż w końcu zupełnie zgasł...

Druga rzekła:
- Ja jestem wiara! Najmniej z nas wszystkich czuję się potrzebna, dlatego nie widzę sensu dłużej płonąć.
Gdy skończyła mówić, lekki podmuch wiatru zgasił płomień...

Trzecia ze świec zwróciła się ku nim i ze smutkiem rzekła:
- Ja jestem miłość! Nie mam siły dłużej świecić. Ludzie odsunęli mnie na bok, nie rozumiejąc mojego znaczenia. Zapominają kochać nawet tych, którzy są im najbliżsi.

I nie czekając ani chwili zgasła...
Nagle dziecko otworzyło drzwi i zobaczyło, że trzy świece przestały płonąć.
- Dlaczego zgasłyście? Świece powinny płonąć aż do końca.
To powiedziawszy dziecko rozpłakało się. Wtedy odezwała się czwarta świeca:
- Nie smuć się. Dopóki ja płonę, od mojego płomienia możemy zapalić pozostałe świece. Ja jestem nadzieja!

Z błyszczącymi od łez oczyma, dziecko wzięło w dłoń świecę nadziei i od jej płomienia zapaliło pozostałe świece.

Płomień nadziei nie powinien nigdy zgasnąć w Twoim życiu... Każdy z nas powinien podtrzymywać płomienie Pokoju, Wiary, Miłości i Nadziei!

 Kliknij   Cztery świece
@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@

Dobrego dnia!

Najważniejsze podziękowanie

Tekst
Od rana mam dobry humor 
Do przechodniów na ulicy śmieję się 
I choćby deszcz z nieba lunął 
To radości nie przesłoni żaden cień 

Od rana mam dobry humor 
Z równowagi nic dziś nie wyprowadzi mnie 
Nie martwi mnie byle głupstwo 
Wszystko mówi mi, że to będzie dobry dzień 

Pewna jestem że 
Nie najgorszy idzie dzień 
Nie najgorszy idzie dzień pełen nadziei 
Pewna jestem że 
To przeczucie spełni się 
Dobry sen zawodzi rzadko mnie 

Od rana mam dobry humor 
Sympatycznych nieznajomych mijam w drzwiach 
Chcę cieszyć się tak jak umiem 
Tym, dniem, który mógłby cały tydzień trwać 



Złap mnie za rękę, 
na koniec mapy zabierz mnie.
Przynieś mi tęczę.
Ja z tobą znowu latać chcę.
I poruszamy znów powietrze.
Gdy razem rozpędzamy się
Dotykiem zaginamy przestrzeń.
Mamy co chcemy, siebie mamy więc...
W tym całym zwariowaniu serc
i w całym tym szaleństwie dobrze wiem:
Nie zatrzyma nas już nic (już nic, już nic..).

Rozpędzeni prosto w stronę słońca.
Zatrąceni w sobie tak bez końca!
Zaliczamy dziś te wszystkie stany,
bez grawitacji pędząc w nieznane.
Mrugnij a pofruną szyby z okien,
rozpalamy znowu tu nasz ogień!
Każda chwila jest wiecznością,
kiedy miłością podbijamy kosmos!

To takie proste. Kochamy każdy dzień i noc.
Żyjemy mocniej (mocniej, mocniej) i ciągle uciekamy stąd.
W tym całym zwariowaniu serc
i w całym tym szaleństwie dobrze wiem:
Nie zatrzyma nas już nic (już nic, już nic...).

Rozpędzeni prosto w stronę słońca.
Zatraceni w sobie tak bez końca!
Zaliczamy dziś te wszystkie stany,
bez grawitacji pędząc w nieznane.
Mrugnij a pofruną szyby z okien,
rozpalamy znowu tu nasz ogień!
Każda chwila jest wiecznością,
kiedy miłością podbijamy kosmos!
.....
Mrugnij a pofruną szyby z okien,
rozpalamy znowu tu nasz ogień!
Każda chwila jest wiecznością,
Kiedy miłością podbijemy kosmos!

Myśl pozytywnie!




Tekst
Kochaj tak, jakby Cię nigdy nikt nie zranił,
A tańcz tak, jakby nikt nie patrzył.
Śmiej się tak, jak tylko dzieci śmieją się.
Żyj tak, jakby tu było niebo.
Na ziemi jest o niebo lepiej,
I każdy cud zwykły jest
Codziennie zdarza się.
Na ziemi jest o niebo lepiej,
Dziękować nigdy nie przestanę,
Że życie jest
Dobrze, że jesteś.

Nie jest tak, że niepotrzebnie tutaj jesteś – (nie, nie,)
Nie jest tak, że to nieważne jaki. - ( nie jest, nie jest, nie, nie, nie.)
Dobrze wiem-nieprzypadkowo dziś to słyszysz – (uuu)
Dobrze wiem-nigdy nie było tu takiego jak Ty! – (ha aaa)

Na ziemi jest o niebo lepiej,
I każdy cud zwykły jest
Codziennie zdarza się.
Na ziemi jest o niebo lepiej,
Dziękować nigdy nie przestanę, - (uuu)
Że życie jest…

Będą chwile zwątpień-jak cień
W cieniu tym wypocznij i wiedz, że ta niepewność
Może dobra być, jak chleb…
Jeśli o tym wiesz…
Dobrze, że jesteś.

Tekst
Kiedy Cię rano widzę na swej drodze - 
Mam dobry dzień. 
Nawet już nocą na tę drogę wchodzę 
Po dobry dzień. 
Wtedy gdy uśmiech dajesz na spotkanie - 
Mam dobry dzień. 
Ty i ja dobrze wiemy, co się stanie 
W nasz dobry dzień. 
W dobre dni warto wierzyć. 
Daruj mi, pozwól przeżyć 
Choćby w snach, pozwól przeżyć dobre dni - 
Nie ma lepszych dni od dobrych razem z Tobą. 
Wtedy gdy wierzę w Twoje wszystkie słowa - 
Mam dobry dzień. 
O nic, już o nic mnie nie boli głowa - 
Mam dobry dzień. 
A i Ty także chyba razem ze mną 
Masz dobry dzień. 
Niechże trwa, chociaż będzie wokół ciemno, 
Nasz dobry dzień. 
Dobre dni warto przeżyć. 
W dobre dni warto wierzyć. 
Po co w snach? Mamy swoje dobre dni! 
Kto mi lepsze da od dobrych razem z Tobą? 

W dobre dni warto wierzyć. 
Daruj mi, pozwól przeżyć 
Choćby w snach, pozwól przeżyć dobre dni - 
Nie lepszych dni od dobrych razem z Tobą. 



Tekst
Oto jest życia mała garść,
pochyl się nad nią...oceń...patrz!
Czy jest tak jak człowiek chciał?
Czy ktoś inny z niej,do syta,brał...
Czy ktoś inny z niej,do syta,radość brał?


Oto jest wspomnień mała garść...
Zapytaj,ile jesteś wart...?
Niech prowadzą w miejsca te,
gdzie Ci dobrze było...i gdzie źle...
Niech prowadzą Ciebie teraz w miejsca te...



ŻYJ!...jeśli nawet nie masz nic...
I do zamkniętych musisz pukać drzwi,
wiesz jak smakuje gorzki chleb
i zwykła ludzka łza...



ŻYJ!...przecież to nie żaden wstyd!
Tak powie Ten,co Ciebie zna...
Twojego życia mała garść,
sen...co się spełnić miał...
Twój sen...ta życia garść.
Twój sen...ta życia garść!




Oto jest życia mała garść,
pochyl się nad nią...oceń...patrz!
Czy jest tak jak człowiek chciał?
Czy ktoś inny z niej,do syta,brał...
Czy ktoś inny z niej,do syta,radość brał?



Oto jest wspomnień mała garść...
Zapytaj,ile jesteś wart...?
Niech prowadzą w miejsca te,
gdzie Ci dobrze było...i gdzie źle...
Niech prowadzą Ciebie teraz w miejsca te...



ŻYĆ!...jeśli nawet nie masz nic...
I do zamkniętych musisz pukać drzwi,
wiesz jak smakuje gorzki chleb
i zwykła ludzka łza...



ŻYĆ!...przecież to nie żaden wstyd!
Tak powie Ten,co Ciebie zna...
Twojego życia mała garść,
sen...co się spełnić miał...
Twój sen...ta życia garść.
Twój sen...ta życia garść!



Jak odnaleźć siebie?
Pewien mężczyzna przyszedł do pustelnika. Spytał go: 
- Czego uczy cię twe życie w milczeniu?
Pustelnik, który czerpał wodę ze studni, odpowiedział swemu gościowi:
- Spójrz na dno tej studni. Co widzisz?
Mężczyzna zajrzał do studni. 
- Nie widzę niczego – odpowiedział.
Pustelnik przez jakiś czas stał nieruchomo, a potem znów zwrócił się do gościa:
- Teraz popatrz! Co widzsz w studni?
Mężczyzna zajrzał i powiedział:
- Teraz widzę siebie, swoje odbicie w wodzie.
Pustelnik wyjaśnił:
- Kiedy wrzuciłem wiadro, na wodzie pojawiły sie fale, a teraz jest spokojna. Podobny jest efekt milczenia: człowiek odnajduje siebie.


Zupa



     W jednym z barów samoobsługowych starsza pani wzięła duży talerz zupy, postawiła go na tacy, a po zapłaceniu postawiła tacę na wolnym stoliku. Powiesiła torebkę na krześle i zamierzała usiąść, aby zjeść dymiącą i pachnącą zupę, kiedy zauważyła, że zapomniała wziąć łyżkę. Zostawiła wszystko i podeszła do kasy, przy której leżały sztućce.
     Po powrocie zdumiona zobaczyła, że na jej miejscu usiadł bezdomny młody człowiek i spokojnie zjadał jej zupę. Kobieta zaniepokoiła się i oburzyła. Następnie z kiepsko skrywanym poczuciem wyższości usiadła na krześle obok i zanurzyła łyżkę w zupie, tuż pod nosem intruza. Młodzieniec uśmiechnął się i kontynuował jedzenie.
     Nabrała kolejną łyżkę, młodzieniec podobnie.
     Pomyślała:
     - Jaki bezczelny! O, gdybym była odważniejsza! Czas zrobić porządek z bezdomnymi!.
     Za każdym razem, kiedy kobieta nabierała łyżkę, siedzący naprzeciwko niej biedak, bez najmniejszej konsternacji, robił to samo.
     Tak było do chwili, gdy na dnie talerza pozostała odrobina zupy. Wtedy przyszła jej myśl:
     - Zobaczymy, co powie, kiedy talerz będzie pusty. Młodzieniec zostawił jej ostatnią łyżkę. Następnie wstał, grzecznie ją pożegnał i odszedł.
     Kobieta popatrzyła na krzesło. Zdumiona spostrzegła: jej torebka znikła!
     - Złodziej! To był tylko pospolity złodziej!
     Rozczarowana, wściekła, z wypiekami na twarzy rozejrzała się wokoło. Ale po młodzieńcu bezdomnym ani śladu. Kiedy tak rozglądała się wokoło, jej złość stopniowo zamieniła się w zmieszanie i wielkie zakłopotanie, bo dostrzegła tacę bez łyżki, ze stygnącą zupą. Na poręczy krzesła wisiała jej torebka, tak, jak ją zostawiła.
     Kobieta mocno się zawstydziła. Właśnie zrozumiała, dotarło do niej, że pomyliła stoliki. I że ten młodzieniec, który jadł zupę taką samą, jak ona, podzielił się z nią bez oburzenia, zdenerwowania czy poczucia wyższości. Był spokojny, kiedy ona parskała, a nawet poczuła urażoną dumę.
     Ileż to razy w naszym życiu "zjedliśmy czyjąś zupę", nie wiedząc o tym? Ileż to razy na dzień wykradamy innym czas, szacunek, uczucie, uwagę i nie mamy najmniejszego nawet wyrzutu sumienia?


Bruno Ferrero 


 .

Коментарі

  1. дуже сподобалися оповідання, вірші та пісні. Мені вони допомагають у вивченні польської мови.Дякую за вашу працю.

    ВідповістиВидалити
  2. Блог не оновлювався - багато планів, не вистачає доби, щоб їх зреалізувати. Можливо, як би було більше коментарів, запитань чи побажань, то бачила б сенс у своїй праці. Вірніше- у захопленні.Чекаю натхнення!

    ВідповістиВидалити
  3. Вітаю своїх гостів, прихильників, читачів та учнів.Особливо сердечно - з далеких країн:Індонезії, Кенії, США, Австралії.Інтернет -СИЛА! Пишіть про ваші враження та досягнення, про труднощі під час освоєння польської мови. Чекаю на побажання. Відповім на ваші запитання, дам поради.

    ВідповістиВидалити
  4. Дякую за допомогу. Цікаво.

    ВідповістиВидалити
  5. Чудово,що є такі люди...глибокі,чутливі, дякую за релакс, Руслана. Тернопіль.

    ВідповістиВидалити

Дописати коментар

Популярні дописи з цього блогу

10 порад щодо вивчення польської

Відмінювання дієслів Koniugacja czasowników

Називний відмінок іменників 1 Rzeczowniki w mianowniku 1